poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Tatry 2010


Tegoroczne pięciodniowe wędrowanie, szczególnie wytęsknione po dwuletniej przerwie. Za każdym razem inne, z nowymi szczytami, które można już zakreślić na mapie :-)

pogoda nam wyjątkowo sprzyjała przez większą część wyjazdu.
Dzień pierwszy - Gęsia Szyja
I barany ponad horyzontem ;P




Dzień drugi. W drodze na Giewont




Kolejka sandałowa ;-)

schodzimy, schodzimy ;D

Dzień trzeci. W trakcie zdobywania kolejnego szczytu- Krupówek ;-)
grilowane z żurawiną rządzą ;D


Dzień czwarty. Porywająca eskapada.



Rzeka się prezentuje całościowo ;D
Na szczycie, czyli tam gdzie wrony zawracają ;-)
W tym roku modne jest czarne.
Wiadomo, jedyne popołudniowe zajęcie ;-) partyjka.
Nieprzeciętne pranie na Chłabówce Dolnej
Dzień piąty. Myślenickie Turnie - tak zdecydowanie lepiej brzmi ;D
następnie niewiadomoco czyli popołudnie z Krupówkami.
Cygańskie dziecko

13-godzinny powrót.


do jutra :-)
pozdrowiwszy,
E.

PS. Zmieniłam parę rzeczy, między innymi wygląd i preferencje mojego monitora, mam nadzieje, że teraz zdjęcia będą w lepszych kolorach ;-) jednak na odnośnik do komentarzy nie mogę wpłynąć - będzie już zawsze na górze pod tytułem, obok daty dodania.

9 komentarzy:

  1. Też ostatnio mam "Jak" w uszach, tylko że preferuję Gałązkę, od SDMu mnie wykręca.
    Mi się chyba jednak poprzednie kolory w zdjęciach bardziej podobały, te są jakieś... niezdrowo warzywne;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze świetne zdjęcia ;) Ja wolę wykonanie SDM-u, właśnie planuję wybrać się na ich koncert w październiku :)
    PS."Niezdrowo warzywne"? xD No może trochę za mocne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo góry są niezdrowo warzywne ;-)
    oczywiście, że SDM-u.
    Kim jest Nizapominajka?

    OdpowiedzUsuń
  4. E ty przymule, Niezapominajka to inaczej Luthien;).
    Ja nie mam nic przeciwko samemu SDM, "Wrzosowisko" czy "Czarny blues" to naprawdę jami, ale "Jak" zdecydowanie wolę Gałązki.
    Góry niezdrowo warzywne? A to ciekawe, bardzo ciekawe, mi się zdawało, że góry to są wietrzno-majestatycznie-prastare, i znają świetne bajki;).
    No, i jeszcze są wybitnie czekoladowe, w przeciwieństwie do twoich zdjęć E;).

    OdpowiedzUsuń
  5. Niby skąd miałam to wiedzieć?
    czekoladowe to są tylko i wyłącznie na szczytach. To, że są tak żywe zawdzięcza się mojej kochanej, przestawionej od czasu obozu lustrzance. koniec. nic na to nie poradze
    przynajmniej na razie..

    OdpowiedzUsuń
  6. Co nie zmienia faktu, że dalej uważam góry za najbarwniejszą część naszego kraju
    Byłaś tam chociaż raz M?;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Że niby ja nigdy żadnych gór na oczy nie widziałam?;)

    OdpowiedzUsuń
  8. precyzując, chodzi mi o Tatry.
    Jakoś nie przypominam sobie żebyś tamtędy wędrowała ;-)

    OdpowiedzUsuń