Wpis do bacówkowej kroniki z dnia 30 września 2010r.
4 dni, 4 osoby, 4 razy więcej chęci by tu powrócić!
Nieudany atak na Tarnicę, w czasie którego Bies i Czad nad wygwizdali. Wielka i Mała Rawka, Połonina
Wetlińska w dużo lepszej pogodzie. Czarny szlak z przełęczy Orłowicza do Cisnej w błocie (po kolana:P)
No i najlepszy nocleg w życiu, w bacówce pod Honem. Mleko 1,5%, Nicpoń i pierwszy śnieg tej jesieni...
Świat na dobre nam zbieszczadział!
Czas ucieka, Lublin czeka..
Krok po kroku wracamy na rozpoczęcie akademickiego roku! ;-)
P,W,P,E.
Dzień czwarty. "Siekierrrezada !" :-)
PS. Każdy dzień w tytule ma swoją piosenkę, która prawie idealnie go opisuje ;-) Tym razem bez słów.
Dziękuję za wszystko :-*
E.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz