środa, 6 października 2010

Bieszczady


 Wpis do bacówkowej kroniki z dnia 30 września 2010r.

4 dni, 4 osoby, 4 razy więcej chęci by tu powrócić!
Nieudany atak na Tarnicę, w czasie którego Bies i Czad nad wygwizdali. Wielka i Mała Rawka, Połonina
Wetlińska w dużo lepszej pogodzie. Czarny szlak z przełęczy Orłowicza do Cisnej w błocie (po kolana:P)
No i najlepszy nocleg w życiu, w bacówce pod Honem. Mleko 1,5%, Nicpoń i pierwszy śnieg tej jesieni...

Świat na dobre nam zbieszczadział!

Czas ucieka, Lublin czeka..
Krok po kroku wracamy na rozpoczęcie akademickiego roku! ;-)

P,W,P,E.


Dzień pierwszy. "Góry nas wygwizdały!"

Dzień czwarty. "Siekierrrezada !" :-)

PS. Każdy dzień w tytule ma swoją piosenkę, która prawie idealnie go opisuje ;-) Tym razem bez słów.
Dziękuję za wszystko :-*

E.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz