wtorek, 31 lipca 2012

Obóz 2012


Tym razem będę oszczędna w słowach i osądach. Podsumowując krótko, to był specyficzny obóz. Inny niż wszystkie chyba pod każdym względem. Wiele się zmieniło w przeciwieństwie do poprzednich lat- inny hufiec, inni ludzie, inne relacje. Pewnie jeszcze nie raz zatęskni mi się za granatowym sznurem i tym wszystkim co wypełniało moje życie codzienne przez 10 lat. Pewnie jeszcze nie raz wrócę. Właściwie jestem tego pewna..
Potrzebuje lasu, ciszy i zarazem ciągłej obecności innych ludzi. Potrzebuje gwieździstego nieba, ciepła ogniska, dźwięku gitary i czystego powietrza. Przyjechałam do miasta, wróciłam i duszę się tu. Nie mam co ze sobą zrobić, tak bardzo przyzwyczaiłam się do aktywnego trybu życia. Poza tym moje płuca nie wytrzymują stężenia brudu we wdychanym tu powietrzu, a oczy zbyt szybko się męczą szarością tego miejsca i sztucznym światłem emitowanym przez monitor komputera. 
Muszę się stąd ruszyć bo nie wytrzymam, choćby nawet i teraz.



Poznać to do czego, serca nasze tęsknią tak
Dlatego dziś przecieramy szlak!

6 komentarzy:

  1. zmieniło się tu. Niby ku słońcu,a jakoś szaro. Tęskni mi się,gdy oglądam te zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja załapałam smęta przez te zdjęcia. dzisiaj jadę w bieszczady na trzy dni. z tatą i mikołajem. odbiję sobie;).

    OdpowiedzUsuń
  3. bo to z tęsknoty szaro;-)

    zabierz mnie, M!!!!:-(

    OdpowiedzUsuń
  4. za późno napisałaś, tak to faktycznie bym cię zabrała. albo to ja za późno napisałam komentarza:).

    OdpowiedzUsuń
  5. zdecydowanie ty za późno mnie o tym poinformowałas:D albo ja za późno przeczytalam bo byłam gotowa spakować się i wyjść. Ostatnio mi sie to zdarza:P

    OdpowiedzUsuń
  6. ustalmy, że to nasza wina po równo, następnym razem ja napiszę ci wcześniej, a ty wcześniej zareagujesz;).

    OdpowiedzUsuń