Tym razem będę oszczędna w słowach i osądach. Podsumowując krótko, to był specyficzny obóz. Inny niż wszystkie chyba pod każdym względem. Wiele się zmieniło w przeciwieństwie do poprzednich lat- inny hufiec, inni ludzie, inne relacje. Pewnie jeszcze nie raz zatęskni mi się za granatowym sznurem i tym wszystkim co wypełniało moje życie codzienne przez 10 lat. Pewnie jeszcze nie raz wrócę. Właściwie jestem tego pewna..
Potrzebuje lasu, ciszy i zarazem ciągłej obecności innych ludzi. Potrzebuje gwieździstego nieba, ciepła ogniska, dźwięku gitary i czystego powietrza. Przyjechałam do miasta, wróciłam i duszę się tu. Nie mam co ze sobą zrobić, tak bardzo przyzwyczaiłam się do aktywnego trybu życia. Poza tym moje płuca nie wytrzymują stężenia brudu we wdychanym tu powietrzu, a oczy zbyt szybko się męczą szarością tego miejsca i sztucznym światłem emitowanym przez monitor komputera.
Muszę się stąd ruszyć bo nie wytrzymam, choćby nawet i teraz.
Poznać to do czego, serca nasze tęsknią tak
Dlatego dziś przecieramy szlak!




































zmieniło się tu. Niby ku słońcu,a jakoś szaro. Tęskni mi się,gdy oglądam te zdjęcia...
OdpowiedzUsuńa ja załapałam smęta przez te zdjęcia. dzisiaj jadę w bieszczady na trzy dni. z tatą i mikołajem. odbiję sobie;).
OdpowiedzUsuńbo to z tęsknoty szaro;-)
OdpowiedzUsuńzabierz mnie, M!!!!:-(
za późno napisałaś, tak to faktycznie bym cię zabrała. albo to ja za późno napisałam komentarza:).
OdpowiedzUsuńzdecydowanie ty za późno mnie o tym poinformowałas:D albo ja za późno przeczytalam bo byłam gotowa spakować się i wyjść. Ostatnio mi sie to zdarza:P
OdpowiedzUsuńustalmy, że to nasza wina po równo, następnym razem ja napiszę ci wcześniej, a ty wcześniej zareagujesz;).
OdpowiedzUsuń