Trzeci dzień już deszcz pada, szlak pod górę wiedzie wciąż. Jedna myśl nam pomaga, wszak u celu jest nasz dom. Tam przyjaciół moc na nas czeka, którzy zawierzyli snom i wraz z nami zbudowali, o zielonych progach dom. Tam brzmią ciągle górskie pieśni, ciepłe słowa, dźwięczny śmiech, przy kominku opowieści, w których odnajduję sens.







Najgłupsze zdjęcie z gór jakie mam :P (nie mogło go zabraknąć)


"W zdobywaniu szczytów każdego dnia, jeden mały krok do przodu" ;-) (kurs zastępowych)
Apetizer zawsze da rade ;-)
Słowacja:D (powiedzmy)
moda na brąz
Grunt to perspektywa ;-)

A góry się piętrzą i rosną ku niebu...
Zakopane
Nasz obiad (naleśniki ;D)
Mundur polowy ZZtu ;-) (Sylwia jako prezenterka)



















Robisz naprawdę śliczne zdjęcia :) Wyjazd musiał być udany, prawda? ;)
OdpowiedzUsuńswoją drogą racuchy były bardzo dobre ;-)
OdpowiedzUsuńPoznaję twój stary aparat, tak myślę, że kilka razy przynajmniej. Jak nie, to trudno.
OdpowiedzUsuńLubię sporą część z tych zdjęć. Myślałam, że będzie jakieś z zimowiska, ale nie;).
Na niektóre naprawdę dobrze popatrzyć, choć akurat mi świeci słońce.
Miałabym dla ciebie pewną propozycję, ale jeszcze się waham. Odpisz na maila;).
Rany, ale nieskładny komentarz. Czasem bym wolała żeby wyświetlany był tylko kawałek moich wypocin.
ileż moich zdjęć, odzwierciedla Twoją górską przygode:D
OdpowiedzUsuńjesteśmy dzikami:D
to pioszę, ja A.
to nie były racuchy, tylko naleśniki, ale 'Królowie' nie mieli żadnej ludzkiej patelni!
OdpowiedzUsuńoh
A.
no w końcu ewidentny fotograf z ciebie ;-)
OdpowiedzUsuńPtakowi pewnie chodziło o te drugie w 2008. tak zwane placki z jabłkami :P
A nie musisz się anonimować, przeciez ;-)
ale nie wiem jak zrbic inaczej, mojej ksywy nie przyjmuje.
OdpowiedzUsuńwłaśnie widać ;-)
OdpowiedzUsuń