poniedziałek, 17 maja 2010

Moja przygoda z górami


Trzeci dzień już deszcz pada, szlak pod górę wiedzie wciąż. Jedna myśl nam pomaga, wszak u celu jest nasz dom. Tam przyjaciół moc na nas czeka, którzy zawierzyli snom i wraz z nami zbudowali, o zielonych progach dom. Tam brzmią ciągle górskie pieśni, ciepłe słowa, dźwięczny śmiech, przy kominku opowieści, w których odnajduję sens.

Najgłupsze zdjęcie z gór jakie mam :P (nie mogło go zabraknąć)

"W zdobywaniu szczytów każdego dnia, jeden mały krok do przodu" ;-) (kurs zastępowych)

Apetizer zawsze da rade ;-)
Słowacja:D (powiedzmy)


moda na brąz

Grunt to perspektywa ;-)
Sapacz naczelny ;-)

A góry się piętrzą i rosną ku niebu...

Zakopane
Nasz obiad (naleśniki ;D)
Mundur polowy ZZtu ;-) (Sylwia jako prezenterka)

8 komentarzy:

  1. Robisz naprawdę śliczne zdjęcia :) Wyjazd musiał być udany, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. swoją drogą racuchy były bardzo dobre ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Poznaję twój stary aparat, tak myślę, że kilka razy przynajmniej. Jak nie, to trudno.
    Lubię sporą część z tych zdjęć. Myślałam, że będzie jakieś z zimowiska, ale nie;).
    Na niektóre naprawdę dobrze popatrzyć, choć akurat mi świeci słońce.
    Miałabym dla ciebie pewną propozycję, ale jeszcze się waham. Odpisz na maila;).
    Rany, ale nieskładny komentarz. Czasem bym wolała żeby wyświetlany był tylko kawałek moich wypocin.

    OdpowiedzUsuń
  4. ileż moich zdjęć, odzwierciedla Twoją górską przygode:D
    jesteśmy dzikami:D

    to pioszę, ja A.

    OdpowiedzUsuń
  5. to nie były racuchy, tylko naleśniki, ale 'Królowie' nie mieli żadnej ludzkiej patelni!
    oh

    A.

    OdpowiedzUsuń
  6. no w końcu ewidentny fotograf z ciebie ;-)
    Ptakowi pewnie chodziło o te drugie w 2008. tak zwane placki z jabłkami :P

    A nie musisz się anonimować, przeciez ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. ale nie wiem jak zrbic inaczej, mojej ksywy nie przyjmuje.

    OdpowiedzUsuń