wtorek, 4 września 2012

Szaleństwo chodzi ulicą


Nie ma większej straty czasu niż czekanie, a czekamy przecież non stop. Na tramwaj, na kawę, na film, na niektóre osoby. Czekamy stojąc w korku, w kolejce w sklepie, aż wystygnie zupa, aż skończą się reklamy. Czekamy na lato, słońce, śnieg i deszcz, lepszą pogodę, święta, na ciasto z piekarnika, na zagotowanie wody, na windę, na wakacje i na weekend, na wypłatę, na lepsze czasy, aż w końcu na przyjaźń, gwiazdkę z nieba i miłość.

...i obudzimy się kiedyś za starzy, za brzydcy, zbyt zmęczeni, za grubi, za słabi, zbyt wypaleni, za mało kreatywni... i jeśli nie będziemy starać się teraz, później już nic nie wynagrodzi nam straconych dni, dlatego rodzi się w mojej głowie pytanie: a czy Ty wtorek 4 września przeżyłeś czy przeczekałeś?




8 komentarzy:

  1. Aaaa, nie wiem. Zagadnę tatę, ile funduszy chciałby mi przeznaczyć.

    czy to działka WR?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie. Właściwie to nie wiem czyja to działka:D
    zagadaj, zagadaj, chociaż z moimi funduszami też nie jest rewelacyjnie

    OdpowiedzUsuń
  3. no tak, bo nie ma to jak obce działki, tyle nowych światów do odkrycia ^^
    coś mi się zdaje że trzy dni nie wchodzą w rachubę, mam dużo wydatków we wrześniu. ale jeszcze zobaczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. haha no dzięki Kasia:P zmieniłaś adres bloga?

    OdpowiedzUsuń
  5. E jest cała ładna, a nie że tylko nogi, no co ty K :P

    OdpowiedzUsuń