Nie ma większej straty czasu niż czekanie,
a czekamy przecież non stop. Na tramwaj, na kawę, na film, na niektóre osoby.
Czekamy stojąc w korku, w kolejce w sklepie, aż wystygnie zupa, aż skończą się
reklamy. Czekamy na lato, słońce, śnieg i deszcz, lepszą pogodę, święta, na
ciasto z piekarnika, na zagotowanie wody, na windę, na wakacje i na weekend, na
wypłatę, na lepsze czasy, aż w końcu na przyjaźń, gwiazdkę z nieba i miłość.
...i obudzimy się kiedyś za starzy, za brzydcy,
zbyt zmęczeni, za grubi, za słabi, zbyt wypaleni, za mało kreatywni... i jeśli
nie będziemy starać się teraz, później już nic nie wynagrodzi nam straconych
dni, dlatego rodzi się w mojej głowie pytanie: a czy Ty wtorek 4 września przeżyłeś czy przeczekałeś?





Aaaa, nie wiem. Zagadnę tatę, ile funduszy chciałby mi przeznaczyć.
OdpowiedzUsuńczy to działka WR?
Nie. Właściwie to nie wiem czyja to działka:D
OdpowiedzUsuńzagadaj, zagadaj, chociaż z moimi funduszami też nie jest rewelacyjnie
no tak, bo nie ma to jak obce działki, tyle nowych światów do odkrycia ^^
OdpowiedzUsuńcoś mi się zdaje że trzy dni nie wchodzą w rachubę, mam dużo wydatków we wrześniu. ale jeszcze zobaczę.
ładne masz nogi E ;)
OdpowiedzUsuńhaha no dzięki Kasia:P zmieniłaś adres bloga?
OdpowiedzUsuńE jest cała ładna, a nie że tylko nogi, no co ty K :P
OdpowiedzUsuńgłupie jesteście:d
OdpowiedzUsuńtak. Zmienilam :)
OdpowiedzUsuń