Tak oto minęły prawie trzy miesiące od Bożego Narodzenia, pół roku odleżał śnieg, rzadko się roztapiając a z pewnością nigdy do końca, tak oto panuje istnie wielkanocny klimat wyłącznie pod dachami hipermarketów i coraz to większy przepych choć przyznam szczerze mojego umysłu nie wypełniają białe króliczki, żółte kurczaczki i kolorowe pisanki (i całe szczęście) ani też ciepła rodzinna atmosfera, choć i to nie jest już nowością. Chodze jak wariat z zadartą głową i wypatruje słońca, marzne straszliwie bo śnieg sypie mi w twarz i nie mówiąc na głos żeby sie nie popaść w jakąś totalną apatię, posyłam naszą zimę w najodleglejsze krainy,a i uśmiecham się czasem pod nosem gdy mimo tego wszechogarniającego zimna i wyniszczenia spotka mnie coś miłego albo ja natkne się na kogoś lub na coś co przysporzy mi wielką radość.
można uwierzyć, można zupełnie zaprzeczyć i szukać wytłumaczenia
Można też zacząć czytać komentarze i zwątpić albo złapać się za głowę
można też odmienić swoje życie.
Co wybierasz?
"Nasz Pan jest potężny w mocy swej!":-)



cały czas to śpiewam :-)
OdpowiedzUsuńA jednak przeczytałam komentarze i złapałam się za głowę.
OdpowiedzUsuńA - bardzo bardzo mi się zdjęcia podobają, zwłaszcza pierwsze i trzecie.
OdpowiedzUsuńPatrząc po pogodzie : zdjęcia robione wczoraj, prawda? :}
OdpowiedzUsuńA nie bo w czwartek;-)
OdpowiedzUsuńBędę wstrętna- pociesza mnie to, że u was też pada :>
OdpowiedzUsuńFu, wstydź się A. I nie ciesz się, już tak nie pada, za oknem prześwieca przez śnieg droga :P
OdpowiedzUsuńno wcale nie pada:/ SYPIE
OdpowiedzUsuń