Lubię noc. Lubię iść mokrym od deszczu asfaltem, wsród szumiących drzew i ciemnosci, w których muszę stawiać kroki wolno i uważnie aby przypadkiem nie zdeptać ślimaka czy innego stworzenia. Lubię czuć powiew wiatru na mojej zmęczonej dniem twarzy. Jest jak oczyszczenie. I śpiew ptaków, które nie śpią niesie się daleko po polach, przerywając nieustanną ciszę. Nie widać nikogo prócz mnie samej. Stoję i patrze w gwiady, jak kiedyś i tęsknie strasznie za tym uczuciem gdy Kocham Życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz