Kolejny rok. I pomyśleć że dopiero co zaczynałam studia! Niewątpliwie przez ten czas dużo się nauczyłam, choć w większości jest to wiedza bezużyteczna. Raczej przybyło mi doświadczenia, wspomnień i jeszcze więcej marzeń. Nigdy nie zabawiałam się w podsumowanie roku i układanie noworocznych postanowień, teraz wyjątkowo nasunęły mi się same. Ich ilość mnie przeraża i zaczynam się obawiać czy oby na pewno dam rade. Nauczyłam się jednak bardzo przydatnej rzeczy, a raczej przekonała mnie ona żeby zastosować ją w życiu - niczym się zbytnio nie przejmować, nie próbować nic porządkować bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Żyć z dnia na dzień i przyjmować to co ze sobą niesie. Nie narzekać! Ot, cała filozofia.
Idź ciągle do przodu. Próbuj wszystkiego, bądź aktywny, animuj. Lepiej iść, pobłądzić i zawrócić, niż się tłumaczyć ze swojej pasywności i letniości. Chodzi o to, kim się stajesz podczas wędrówki, a nie o jej cel. Wyeliminuj ze swojego słownika słowo “ale" (chciałbym, ale...). Wymówkoza jest uleczalna, wymaga jednak długiej kuracji.






Wymówkoza. Leczę się!
OdpowiedzUsuńWR ślicznie wyszła. Mi w sumie nowy rok bez zmian, czas przestał płynąć liniowo.
OdpowiedzUsuńTamto cosiu ktosiu to ja ^ c:
OdpowiedzUsuńPierwsze 3 zdjecia zdecydowanie najładniejsze ;P żarcik. :) tak, tak, ta letniość jest straszliwie irytująca.
OdpowiedzUsuń