sobota, 19 stycznia 2013

Pieśń elfów


Wędrówki trzeba mi. ciepła ogniska, miękkiego polaru i treków, gitary, gwiazd nocą, zapachu sosen, śpiewu starych zapomnianych juz piosenek i ptaków o poranku. Trzeba mi beztroski, długiej, wykańczającej jazdy pociągiem, niedostatku i skromności której było kiedyś pełno. Tego wewnętrznego "łał!" przez które można oszaleć. Wkurza mnie ta nowoczesność, nie moge sie odnaleźć i nie moge usiedzieć w miejscu. Mam dosyć miasta.




"[...] są takie podróże, gdy nie idzie się do jakiegoś miejsca, tylko do drugiego człowieka."
-Barbara Kosmowska, 'Niebieski autobus'



6 komentarzy:

  1. Jak ja Cię rozumiem! Robimy wędrówkę z ognichem w środku zimy? :} (jako podpis)

    OdpowiedzUsuń
  2. w zimie to nie to samo. Ale mam lepszy plan. narazie ściśle tajny

    OdpowiedzUsuń
  3. O Tintalle Elbereth, to jest jakoś ciągle pod spodem, to nie mija, czasem tak mi się przypominają jakieś wspomnienia i bumerangi ;) ...

    OdpowiedzUsuń
  4. W zimie najlepiej moim zdaniem, najbardziej hardkorowo - jesteś zdana na siebie, wędrując walczysz z zamiecią i otaczającą Cię bielą :}

    OdpowiedzUsuń
  5. Cokolwiek znaczyło to wezwanie, M:P to zawsze będzie, na tym się wychowałyśmy

    Nie lubię zimy, chyba że tą górską bez rozciapanego śniegu na chodnikach;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do wezwania - stosuję sprytny (:P) system zamiany, co by mnie nie korciło z imionami Bożymi w nieodpowiednich miejscach; te tutaj pochodzą z Tolkiena, oczywiście ^^

    OdpowiedzUsuń